sobota, 22 lutego 2014



Hej!
Wybaczcie, że tak późno, ale miałam pewne problemy  z gmailem. Teraz zepraszam do czytania. :)


-Hej-krzyknęła zdyszana Valentina rzucając się Saidy na szyję.
-Już myślałam, że nie przyjdziesz.
-Żartujesz przecież wiesz, że marzyłam aby zagrać z chłopakami w Pandemonium.
-Dobrze już, dobrze. Idź do nich za pół godziny zaczynasz występ.
Valentina uśmiechnęła się do przyjaciółki i pobiegła do kolegów. Carter brat Saidy, Dean i Blaise już na nią czekali grając Red Lips-To co nam było.
-Jesteś-krzyknęli chórem.
-Przepraszam ,ale nie mogłam znaleźć  ciuchów-tu wskazała na strój.
-Ok. Chyba powinniśmy zaczynać.
Wyszli na scenę. Carter grała na gitarze elektrycznej, Dean na perkusji a Blaise na basie. Valentina śpiewała.
-Hej ludzie. Zaczynamy zabawę- krzyknęła .
Po czym zaczęła śpiewać piosenkę tą co wcześniej grali chłopcy. Po zaśpiewaniu kilku utworów zauważyła jak z tłumu do blondwłosej podchodzi jakiś chłopak. Nie znała go. Był ubrany na czarno.
-Hej Nico co ty tu robisz?-krzyknęła Saidy widząc chłopaka który do niej podszedł.
-Cześć ! Grover mnie wezwał. Mówił, że w okolicy jest jakiś cholernie potężny półbóg próbujemy go lub ją znaleźć
Saidy momentalnie zbladła.
-Co się stało?-spytał Nico zniepokojony.
-Nie nic tylko…
Nie dane jej było skończyć gdyż po kolejnej piosence usłyszała głos przyjaciółki.
-Zaraz wracamy z nową dawką muzy!
Podeszła do nich. Tego właśnie Saidy się obawiała. Nie chciała aby Vi się zestresowała.
-Hej przedstawisz mnie koledze? -spytała patrząc na chłopaka z zainteresowaniem.
-Yyy…
-Nico di Angelo- ujął jej dłoń i pocałował delikatnie. Po jej plecach przeszły ciarki. "Gentelman..." pomyślała wokalistka.
-Valentina Damort-przedstawiła się. Patrzyła na niego. Wyglądał tak tajemniczo i pociągająco.
-I jak się bawisz?-dodała po chwili.
-Pięknie śpiewasz ,więc bawię się dobrze
-Ookejjjjjj-specjalnie wydłużyła ostatnią literę-Przyszedłeś tylko potańczyć?
-Nie szukam kogoś
-A to może ci pomożemy z …
Nagle słuchać było straszny huk. Valentina odwróciła się w tamtą stronę i ujrzała..
-Kampe-szepnęła.
Nico wyciągną miecz. Właśnie miał rzucić się na bestie gdy Saidy go powstrzymała.
-Spójrz -Odwrócił się posłusznie i zobaczył jak Valentina rzuca nożami w kampe. Nagle w stronę potwora pomknęła kula ognia.
,,Leo” pomyślał Nico, rozglądając się nerwowo, ale nigdzie nie ujrzał przyjaciela. W stronę potwora poszybowała kula palące się ziemi. Nico odwrócił głowę i zobaczył ,że to Vi. Kampe padło martwe i rozsypało się w pył, a dziewczyna ruszyła wyczerpana w stronę Saidy i Nico. Kiedy była już krok od nich upadła bezwładnie na  podłogę. Razem z Saidy podbiegli do niej.
-Co jej jest?
-To jej szukałeś z Groverem, wyczerpała swoje siły. Zabierzmy ją do Obozu, a ja po drodze opowiem Ci trochę o niej.
Nico posłusznie ruszył za Saidy. Znaleźni się przed klubem i podeszli do czarnego BMW X5. Valentinę położył na tylnim siedzeniu, a sam usiadł na siedzeniu kierowcy. Obok niego Saidy. Kidy mieli ruszać Saidy powiedziała stanowczym tonem.
-Stój poczekaj chwilę.
On tylko kiwnął głową i przyglądał się jak wychodzi z auta i idzie w stronę jakiegoś chłopaka. Po krótkiej rozmowie Saidy razem z chłopakiem wsiedli do auta.
-A ty kto?-burknął Nico.
-Carter Kane, brat Saidy i jej przyjaciel-powiedział wskazując na leżącą Vi. Usiadł z tyłu położył sobie jej głowę na kolanach i głaskał po włosach.
-Co się stało? Musiałem wyprowadzić ludzi z klubu.
-Vi… znowu…użyła mocy wiatrów-końcówkę powiedziała jednym tchem.
-Co?! Obiecała! Przecież wiedziała  czym się to skończy!
-Broniła nas...
Nico jechał i przysłuchiwał się tej rozmowie z wielką uwagą chłoną każde ich słowo.
-Sam bym nas obronił.-burknął Nico.-A tak w ogóle to co to za moc wiatrów?-dodał po chwili namysłu.
-Kiedy się obudzi to sama Ci powie
Jechali jeszcze około 15 minut i samochód się zatrzymał. Teraz szli lasem i ujrzeli brame z napisem ,,Obóz Półkrwi”. Weszli, a za nimi wszyscy inni których spotkali po drodze. Nico już się kierował do Wielkiego  Domu ,ale Saidy go powstrzymała.
-Nie tu, choć nad jezioro-wyszeptała
-Ale…
-Wiemy lepiej jak jej pomóc-warknął Carter.
Nico ruszył za nimi z maską obojentności.
-Stop!-powiedziała Saidy-Wystarczy połóż ją na ziemi i rozpal  ognisko po stroni przeciwnej od jeziora.
Nico posłusznie wykonał jej polecenie. Carter stanął nad Vi i narysował parę chiroglifów. Nad bezwładnym ciałem dziewczyny zaczął się kłębić dym. Dziewczyna odetchnęła głęboko.
-Będzie spała do rana jest wykończona, zaniosę ją do szpitala-oznajmił Carter.
-A ja pójdę powiedzieć Hejronowi i temu bucowi Panu D o niej.
Tak zrobili. Wszyscy byli ciekawi kim jest Valentina Damort, jednak aby poznać odpowiedź na to pytanie musieli czekać do rana.

piątek, 7 lutego 2014

Prolog



A oto Prolog.  Mam nadzieje ,że zachęci was do czytania dalej.  :)



Pozdrawiam
Vi Damort :)


                                                           *  *   *



Dokładnie 15 lat temu, przy ziemi przelatywały cztery komety. Komety Żywiołów. Kiedy wszystkie 
cztery były w epicentrum na świat przyszła dziewczynka. Miała oczy jak Ocean, włosy jak Płomienie, 
skórę delikatną jak Powietrze i siłę Ziemi. Na ramieniu miała cztery znaki:
-na jednym płomyk
-na drugim fale oceanu
- na trzecim kamień
- na czwartym  szybującego ptaka
Nikt nie wiedział czym są znaki. Uważali ja za znamiona.  Jej matka jednak nie była  zwykłym 
człowiekiem i wiedziała co oznaczają. Kiedy dziewczynka miała  2 lata matka zabrała ją  do swojej 
rodziny, a oni mimo zdziwienia podarowali jej niezwykłe prezenty. W wieku 4 lat mama odeszła. Tata zabrał ją do miejsca znanego jako Instytut. Tam uczył ją walczyć. W dniu szóstych urodzin dostała pierwszą rynnę. Wzrok. Miała przyjaciela, z którym nigdy się nie rozstawała. Ojciec był opiekuńczy, kochany. Była najlepsza w tym co robiła. Uczyła się, walczyła, mówiła po francusku, łacinie i bardzo dobrze znała grekę  . W dniu jej 13 urodzin , wszyscy zobaczyli kim tak naprawdę jest to dziecko. Znamiona stały się czarne, a jej wygląd stał się bardziej wyrazisty niż kiedykolwiek.  Od tego czasu już nic nie było takie samo…..

Start!

                                                                             Hej!
                                         Od dłuższego czasu myślałam o założeniu  bloga.
Miała mnóstwo pomysłów. Chciała kiedyś przeczytać historię miłosną Nica di Angelo, ale nie było                                                       ich dużo,a jak były to niedokończone.
 Razem z dwiema betami będziemy pisać dla Was historię która się zakończy ale do tego  jeszcze
                                                                         daleko.
              Jest to opowieść o Nocnych Łowcach i Herosach. Mam nadzieje ,że Wam się spodoba. :)
                                   Proszę o wyrozumiałość i wszelkie zastrzeżenia pisać w komęntarzach.:)


 Vi    Damort :)