Hej!
Wybaczcie, że tak późno, ale miałam pewne problemy z gmailem. Teraz zepraszam do czytania. :)
-Hej-krzyknęła
zdyszana Valentina rzucając się Saidy na szyję.
-Już
myślałam, że nie przyjdziesz.
-Żartujesz
przecież wiesz, że marzyłam aby zagrać z chłopakami w Pandemonium.
-Dobrze
już, dobrze. Idź do nich za pół godziny zaczynasz występ.
Valentina uśmiechnęła
się do przyjaciółki i pobiegła do kolegów. Carter brat Saidy, Dean i Blaise już
na nią czekali grając Red Lips-To co nam było.
-Jesteś-krzyknęli
chórem.
-Przepraszam
,ale nie mogłam znaleźć ciuchów-tu
wskazała na strój.
-Ok. Chyba
powinniśmy zaczynać.
Wyszli na
scenę. Carter grała na gitarze elektrycznej, Dean na perkusji a Blaise na
basie. Valentina śpiewała.
-Hej
ludzie. Zaczynamy zabawę- krzyknęła .
Po czym
zaczęła śpiewać piosenkę tą co wcześniej grali chłopcy. Po zaśpiewaniu kilku
utworów zauważyła jak z tłumu do blondwłosej podchodzi jakiś chłopak. Nie znała
go. Był ubrany na czarno.
-Hej Nico
co ty tu robisz?-krzyknęła Saidy widząc chłopaka który do niej podszedł.
-Cześć !
Grover mnie wezwał. Mówił, że w okolicy jest jakiś cholernie potężny półbóg
próbujemy go lub ją znaleźć
Saidy
momentalnie zbladła.
-Co się
stało?-spytał Nico zniepokojony.
-Nie nic
tylko…
Nie dane
jej było skończyć gdyż po kolejnej piosence usłyszała głos przyjaciółki.
-Zaraz
wracamy z nową dawką muzy!
Podeszła do
nich. Tego właśnie Saidy się obawiała. Nie chciała aby Vi się zestresowała.
-Hej
przedstawisz mnie koledze? -spytała patrząc na chłopaka z zainteresowaniem.
-Yyy…
-Nico di
Angelo- ujął jej dłoń i pocałował delikatnie. Po jej plecach przeszły ciarki.
"Gentelman..." pomyślała wokalistka.
-Valentina
Damort-przedstawiła się. Patrzyła na niego. Wyglądał tak tajemniczo i
pociągająco.
-I jak się
bawisz?-dodała po chwili.
-Pięknie
śpiewasz ,więc bawię się dobrze
-Ookejjjjjj-specjalnie
wydłużyła ostatnią literę-Przyszedłeś tylko potańczyć?
-Nie szukam
kogoś
-A to może
ci pomożemy z …
Nagle
słuchać było straszny huk. Valentina odwróciła się w tamtą stronę i ujrzała..
-Kampe-szepnęła.
Nico
wyciągną miecz. Właśnie miał rzucić się na bestie gdy Saidy go powstrzymała.
-Spójrz -Odwrócił
się posłusznie i zobaczył jak Valentina rzuca nożami w kampe. Nagle w stronę
potwora pomknęła kula ognia.
,,Leo”
pomyślał Nico, rozglądając się nerwowo, ale nigdzie nie ujrzał przyjaciela. W
stronę potwora poszybowała kula palące się ziemi. Nico odwrócił głowę i
zobaczył ,że to Vi. Kampe padło martwe i rozsypało się w pył, a dziewczyna
ruszyła wyczerpana w stronę Saidy i Nico. Kiedy była już krok od nich upadła
bezwładnie na podłogę. Razem z Saidy
podbiegli do niej.
-Co jej
jest?
-To jej
szukałeś z Groverem, wyczerpała swoje siły. Zabierzmy ją do Obozu, a ja po
drodze opowiem Ci trochę o niej.
Nico
posłusznie ruszył za Saidy. Znaleźni się przed klubem i podeszli do czarnego
BMW X5. Valentinę położył na tylnim siedzeniu, a sam usiadł na siedzeniu kierowcy.
Obok niego Saidy. Kidy mieli ruszać Saidy powiedziała stanowczym tonem.
-Stój
poczekaj chwilę.
On tylko
kiwnął głową i przyglądał się jak wychodzi z auta i idzie w stronę jakiegoś
chłopaka. Po krótkiej rozmowie Saidy razem z chłopakiem wsiedli do auta.
-A ty
kto?-burknął Nico.
-Carter
Kane, brat Saidy i jej przyjaciel-powiedział wskazując na leżącą Vi. Usiadł z
tyłu położył sobie jej głowę na kolanach i głaskał po włosach.
-Co się
stało? Musiałem wyprowadzić ludzi z klubu.
-Vi…
znowu…użyła mocy wiatrów-końcówkę powiedziała jednym tchem.
-Co?!
Obiecała! Przecież wiedziała czym się to
skończy!
-Broniła
nas...
Nico jechał
i przysłuchiwał się tej rozmowie z wielką uwagą chłoną każde ich słowo.
-Sam bym
nas obronił.-burknął Nico.-A tak w ogóle to co to za moc wiatrów?-dodał po
chwili namysłu.
-Kiedy się
obudzi to sama Ci powie
Jechali
jeszcze około 15 minut i samochód się zatrzymał. Teraz szli lasem i ujrzeli
brame z napisem ,,Obóz Półkrwi”. Weszli, a za nimi wszyscy inni których spotkali
po drodze. Nico już się kierował do Wielkiego
Domu ,ale Saidy go powstrzymała.
-Nie tu,
choć nad jezioro-wyszeptała
-Ale…
-Wiemy
lepiej jak jej pomóc-warknął Carter.
Nico ruszył
za nimi z maską obojentności.
-Stop!-powiedziała
Saidy-Wystarczy połóż ją na ziemi i rozpal
ognisko po stroni przeciwnej od jeziora.
Nico
posłusznie wykonał jej polecenie. Carter stanął nad Vi i narysował parę
chiroglifów. Nad bezwładnym ciałem dziewczyny zaczął się kłębić dym. Dziewczyna
odetchnęła głęboko.
-Będzie
spała do rana jest wykończona, zaniosę ją do szpitala-oznajmił Carter.
-A ja pójdę
powiedzieć Hejronowi i temu bucowi Panu D o niej.
Tak
zrobili. Wszyscy byli ciekawi kim jest Valentina Damort, jednak aby poznać
odpowiedź na to pytanie musieli czekać do rana.